Page 8 of 12
Posted: 16 Oct 2005 14:12
by leoheart
no i jestesmy , przynajmniej ekipa samochodowa,wszyscy przezyli Harpa w niezłym zdrowiu, może oprócz Popeya który złapał na koncu kontuzję,zresztą kazdy pewnie zda relacje osobiście gdy będzie miał okazje usiąść przy kompie,ja tylko informuje gwoli uspokojenia gdyby ktos sie o nas martwił i naszym losem interesował
ps.wrzucam swoje fotki na ftp, szkoda że nocne filmy sa do bani bo klimat był lekko niesamowity,nocna jazda w świetle księzyca to jest cos
Posted: 16 Oct 2005 14:14
by Domar
Leo, pochwal się ile punktów, ile km i które (orientacyjnie, jeśli nie wiesz dokładnie) miejsce zająłeś.
Posted: 16 Oct 2005 14:37
by leoheart
najlepiej wypadli Brothers 12 PK 41 pkt wagowych w czasie 11.34,potem Młody i Rysio 11PK i 36 pkt w czasie 11.40 (nie wiem dlaczego Rysio ma zaliczone tylko 31pkt-chyba musi zgłosić protest! bo jechali przecież razem,Jacq chyba tez 11PK i 36pkt a czas musi podac sam,Matildae i Leo 9PK i 34 pkt w czasie 11.28, Behemoth 9PK i 34 pkt w czasie 11.33
(jechał z nami albo raczej my z nim
chciał zaliczyc jeszcze jeden PK co przesunęłoby go na 2miejsce w naszej "wewnętrznej klasyfikacji" ale nie zdążył i znalazł sie za nami
,Popeye chyba 11 PK i 31 pkt ale nie znam szczegółów
ps.mam dyplomy dla wszystkich, wyników oficjalnych nie było rano w biurze zawodów, maja byc na stronie
aha ja przejechałem w zawodach 157km a tego dnia łącznie z dojazdem 171km i jest to mój dzienny rekord
Posted: 16 Oct 2005 14:50
by Domar
no to pięknie, naprawdę wyniki robią wrażenie. zwłaszcza to, że Matildae tak wysoko (przed Behemem
. gratulacje
Posted: 16 Oct 2005 15:09
by Hunter_2
No ładnie
A jak to jest w klasyfikacji generalnej??
Posted: 16 Oct 2005 15:09
by Jacq
Moj czas to 11:31.. wiec pare minut lepiej niz Rysiek z Mlodym..
Ale najwazniejsze jest to ze jestem sam z siebie zadowolony
i ze sie fajnie bawilismy..
Nie bylo klasyfikacji innej niz generalna
A oficialnych wyników jeszcze nie ma..
(a przynajmniej rano w bazie zawodów nie bylo)
Pozdrawiam
Posted: 16 Oct 2005 15:34
by leoheart
Domar wrote:no to pięknie, naprawdę wyniki robią wrażenie. zwłaszcza to, że Matildae tak wysoko (przed Behemem
. gratulacje
kurcze Behem mnie zabije jak to przeczyta
prawda była taka, ze Behem był mózgiem naszej trójki a w końcówce dysponował największym zapasem sił i gdy my z Matildae myślelismy już jedynie o osiągnięciu mety on pognał jeszcze na jeden PK a do mety dobrnął tuz na nami!
na marginesie gdy teraz przyglądam sie naszej trasie to przyznam ze zaliczenie jeszcze 2PK obok których przejechalismy lezało w zasięgu naszych możliwości, oczywiście gdzieś w środku dnia a nie pod koniec bo oboje z M. bylismy juz trupami, wtedy nasz team naprawdę miałby z czego sie cieszyć
ale zapewne po zawodach każdy może to o sobie powiedzieć więc jest jak jest
Posted: 16 Oct 2005 17:06
by behem0th
lipa, lipa po maksie... znaczy sosna. najlepiej to widac zreszta po nalozeniu tracka na mape. wszystko albo nic, wyszlo troche. i chyba to troche wlasnie zaluje, ze nie pokusilem sie o dalsze ryzyko. no ale pojezdzilem sobie przynajmniej, wyszlo niecale 180 km. (z dojazdem na start)
Posted: 16 Oct 2005 18:23
by strz.
Ja w sobote mialam znow 12 h zajec na moim 7 roku studiów
i
nawet wtedy, kiedy przysypiałam, to podpierałam się zacisniętą na kciuku piąstką
Posted: 16 Oct 2005 18:35
by matildae
leoheart wrote:
na marginesie gdy teraz przyglądam sie naszej trasie to przyznam ze zaliczenie jeszcze 2PK obok których przejechalismy lezało w zasięgu naszych możliwości, oczywiście gdzieś w środku dnia a nie pod koniec bo oboje z M. bylismy juz trupami, wtedy nasz team naprawdę miałby z czego sie cieszyć
ale zapewne po zawodach każdy może to o sobie powiedzieć więc jest jak jest
Leo, z tymi trupami to ja bym nie przesadzała - mów za siebie
tyłek mnie bolał jak cholera, fakt, ale od tego jeszcze nikt nie umarł
Ja tam naprawdę mam się z czego cieszyć, chociaż, jak widzę, reszta teamu przeżywa jakieś frustracje..
...mam tylko nadzieję, że to nie moja wina.. ale jeżeli dawaliście mi fory, to gratuluję - nie zorientowałam się
Dziękuję bardzo, Panowie
, dla mnie rewelacja, doskonała zabawa, piękne tereny, cudna, wbrew zapowiedziom, pogoda (oprócz tego, że trochę wiało), no i, co dla mnie najważniejsze, Wasze towarzystwo - po tym dość forsownym weekendzie najbardziej mimo wszystko boli mnie chyba gęba od śmiechu
170 km w jeden dzień, w chwilami dość męczących warunkach - no cóż, jak dotąd najwięcej jednego dnia przejechałam pewnie z połowę tego, więc chyba mam prawo być z siebie zadowolona
I w ogóle z wszystkiego, było super
Posted: 16 Oct 2005 18:45
by różowy łokieć
159 km
11pkt. 36 wagowych
na razie tyle, ide spać
Posted: 16 Oct 2005 18:52
by leoheart
matildae wrote:
reszta teamu przeżywa jakieś frustracje..
hm ja nie jestem sfrustrowany bo wypadłem lepiej niż myslałem, o Twojej roli w teamie napisałem w swojej relacji którą sporzadziłem dzis natychmiast po powrocie do domu i juz wysłałem Wielce Szanownemu Administratorowi, piszę tak bo moze ją zamieści
i wtedy dowiesz sie więcej!poki co potrzymam Cie w niepewności
Posted: 16 Oct 2005 18:55
by matildae
No żartuje przecież z tymi frustracjami, tylko widze, że sobie nie możecie darować
A wtej relacji.. to aż się boję.. co to będzie..
Posted: 16 Oct 2005 19:01
by leoheart
milczę jak.....trup
ps.co do for to:
gdyby prowadzić wzorem koszykówki klasyfikacje graczy robiących w trakcie sezonu najwieksze postępy wsród OGR-ów to osobiście typowałbym do pierwszej nagrody Ciebie i ...Spidera,oczywiście wskazując na Ciebie bo potwierdziłas je na prawdziwym placu boju jakim sa zawody, Spider póki co bryluje na...treningach,co ma sie zmienić w przyszłym sezonie
Posted: 16 Oct 2005 20:00
by rycho
git bylo!:D
dodam jeszcze, ze srednia wypadla kolo 20km/h a czas jazdy 8h 11min, dobre co?:)
ja tez szykuje relacje, od razu mowie, ze dluga bedzie, bo diabel tkwi w szczegolach:))
a co do moich punktow, to pewnie nie zaliczyli mi 2 bo na karcie poprawialem godzine, bo cos tam mi sie popieprzylo. chyba jak dostana wszystko z punktow, to mi zalicza, tak mysle, bo na kartkach wsio widac, ze bylem o tej i o tamtej:)
Posted: 16 Oct 2005 20:04
by behem0th
hehe, tylko behem tkwi w miejscu. ;)
no. z samego przejazdu nie jestem zadowolony (pod wzgledem pk) jak pisalem wczesniej, ale degustacja win domowej produkcji wypadla wysmienicie, caly ten wieczor wyjatkowo udany, a i sama podroz do domu tez z przygodami, szczegolnie spotykajac stado kiboli, czy pewnego pana o wdziecznym nicku nekrofalus grejv... co za czasy. ;)
Posted: 16 Oct 2005 20:08
by behem0th
nie pekaj rychu, wszystko uznaja. czas to tylko dodatek.
Posted: 16 Oct 2005 20:08
by Edi
Nie ma co:
podobało mi się! . Jak pierwszy raz na mapkę looknąłem, to się trochę zszokowałem, ale jak wiadomo: "twardym trza być nie mientkim". Jak już ruszyliśmy, to wszystko szło całkiem nieźle (trochę szukaliśmy kilku punktów, ale inni mieli podobne problemy). Nawet nie wiem kiedy te 12h zleciało. Szkoda, że w sumie nie było czasu na jakieś dłuższe postoje i zwiedzanie okolicy, bo tereny wprost do tego stworzone, no i pogoda jak na zamówienie (mowiłem, że nie będzie padało
). Co do wyniku, to tak jak napisał Leo: 12PK - 41 punktów wagowych. Dystans z samego Harpagana, to coś ponad 184km (łączny czas jazdy to około 9h), a wraz z dojazdem z/do "Ścierniska" (swoją drogą, miejsce w pierwszej chwili robiło dziwne wrażenie, ale było jak najbardziej
) pewnie 200 było
. Hehe, "afterparty" było git
. Co za weekend
.
Są przedwstępne wyniki:
http://www.harpagan.gda.pl/wyniki/TR%20 ... %20H30.xls - miejsce 45
(Otwocka Grupa Rowerowa rządzi).
Posted: 16 Oct 2005 21:04
by Creeping Death
Super impreza.
Tyłek mnie strasznie boli
ale daliśmy radę.. To był naprawdę niezły wyczyn - tyle km w takim czasie po takim terenie !
Najgorsze było to że nie widziałem żeby Adam wogóle się zmęczył gdy ja miałem ze 3, moze 4 razy bardzo powarzny kryzys zarówno psychiczny jak i fizyczny (choć nogi wcale mnie nie bolały tylko tyłek i troszkę kręgosłup ale to od plecaka), kurcze trochę się czułem jakbym spowalniał tempo. Fajnie że spotkaliśmy Rycha z Grześkiem na punkcie "za kartoflami"
(razem lepiej się jechało - szczególnie po browarku
). Wielki respect dla wszystkich którzy jechali, szczególnie dla Rysia (zwanego też Ryszardem S. ) który z tymi sakwami które wyglądały strasznie ciężko tak przecinał zarówno po piachu jak i asfalcie że wzbudzał we mnie naprawdę wielki podziw. Wielkie dzięki wszystkim za super atmosferę w domku (szczególnie przy degustacji win) i kiełbaskę z...... pogrzebacza
(myślę Behe że jak byśmy nie przytkali tego "wykrecacza" od Jacka tym kabanosikiem to mogło by się nam ulać
)
Kurcze ale dużo nasmarowałem
Posted: 16 Oct 2005 21:34
by behem0th
hehe, no kabanosek rzadzil... ;)
wiec, przedstawiam obraz dlaczego mozna miec zly humor. patrzec na pk13 i pk11. ;)